
Ostatnio pożegnałam się z moim ulubionym błyszczykiem marki Estee Lauder i postanowiłam się skusić na coś innego. I co mi w oczka wpadło? LIP MAXIMIZER COLLAGEN ACTIV (COL.001).
Chodziłam wokół tego kilka dnia, ale w końcu kupiłam w Sephorze…
Co mnie skłoniło do tego? Zapewne słowa- klucze: POWIĘKSZENIE, NAWILŻENIE, NABŁYSZCZENIE, ŚWIEŻOŚĆ, WYPEŁNIENIE etc…..No i marka: DIOR
Lubię kosmetyki Diora, doceniam, używam dość często. Szczególnie cenię sobie pomadki, cienie do powiek, tusze do rzęs. Jednak LIP MAXIMIZER mnie rozczarował…
Nic nie powiększa, nic nie wygładza…. Fakt nabłyszcza. Może też nawilża? Nie wiem, bo po nałożeniu tego błyszczyku strasznie pieką mnie usta. Internautki nazywają to „efektem mrowienia” .
Bez względu na nazewnictwo dla mnie nie do zaakceptowania, dosłownie doprowadza mnie do szału.
To moje pierwsze i ostatnie opakowanie tego specyfiku… Z marki Dior zapewne nie zrezygnuję, ale z takich wynalazków na pewno. No i następnym razem postaram się nie łapać na słowa- klucze. …
Pozdrowionka dla Was….
PS zdjęcie pochodzi ze strony www.dior.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam