Nowy Jork - miasto marzeń, wyczekane, wymarzone i w końcu….zobaczone.
Prezent, który zrobiłam sobie na okrągłą rocznicę urodzin.
Byłam, widziałam i zakochałam się... bez pamięci…
I tęsknie mocno :)
W uszach brzmi Alicia Keys, w nozdrzach specyficzny zapach miasta, jego mieszkańców, turystów, śmieci walających się po ulicach, w głowie mnóstwo wspomnień...
To miasto jest jak narkotyk, tu się chce żyć, być... i wracać.
Ja wrócę…za rok.
Ale póki co zapraszam Was na okruchy moich nowojorskich wspomnień...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam